W niedzielny wieczór Olimpia Elbląg podejmowała na własnym stadionie drugi zespół poznańskiego Lecha. Żółto-biało-niebiescy podchodzili do tego spotkania po wyjazdowej porażce w Stężycy i bardzo chcieli zdobyć punkty na własnym boisku. Szanse ku temu wydawały się spore. Wyższa pozycja w lidze i atut występu przed własną publicznością pozwalały stawiać w roli małych faworytów Olimpię. Dodatkowe smaczku temu spotkaniu dodawała transmisja na TVP Sport.

Mecz rozpoczął się dobrze dla elblążan, którzy w pierwszej części spotkania mieli więcej z gry co udokumentowali w 35 minucie za sprawą trafienia Piotra Kurbiela. W drugich 45 minutach gra się wyrównała ale chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw jaki miał miejsce w końcówce spotkania. Początek problemów Olimpii zaczął się w 72 minucie, kiedy to drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Hubert Krawczun. O tego momentu przewagę zdobyli goście ale Olimpia również próbowała podwyższyć prowadzenie. Niestety w 86 minucie do bramki trafili goście, a piłkę do bramki skierował Łukasz Spławski. Minutę później było już 1:2. Bramkę dającą prowadzenie gościom zdobył Jakub Antczak. Olimpia dążyła do wyrównania. W doliczonym czasie gry piłkę do bramki rywali skierował nawet Łukasz Sarnowski ale sądzie pokazał, że był spalony.

Olimpia tym samym już drugi raz w tym sezonie traci dwie szybkie bramki w końcówce spotkania (wcześniej w 1 kolejce w Kaliszu w 88 i 90 minucie) i przez to traci cenne punkty. Po tym spotkaniu elblążanie spadli na 9 miejsce w tabeli. Szansę na kolejne punkty żółto-biało-niebiescy będą mieli 2 października, kiedy zmierzą się w Puławach z miejscową Wisłą.

Olimpia Elbląg – Lech II Poznań 1:2
Kurbiel (35′) – Spławski (86′), Antczak (87′)

Acapulco Beach Plaża Suchacz
Poprzedni artykułNa Jarotach kolejne zmiany komunikacyjne
Następny artykułMotorowerzysta z 2 promilami nie uniknie kary
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze