Wytnij pamięć. Wystawa „CUT IT OUT” #wGdyni

W 97. urodziny Gdyni do miasta zawita niezwykle ważna w swojej wymowie wystawa „CUT IT OUT”. Pojawią się na niej prace takich artystów jak: Tomasz Bajer, Anna Bujak, Paweł Czekański, Maciej Cholewa, Hubert Czerepok, Wojciech Dada, Łukasz Gawron, Rafał Jakubowicz, Milena Lubach, Kasper Lecnim, Dorota Nieznalska, Wojciech Pukocz, Jan Sętowski i Michał Sikorski. Wernisaż odbędzie się 10 lutego o godz. 12.30. Wystawa będzie dostępna do 3 marca.

Poluzowanie ram obiektywizacji i niepodważalności faktów mocno wybrzmiewa na wystawie „CUT IT OUT”, na której artyści najczęściej wracają do przeszłości po to, żeby podjąć w niej interwencję lub zadośćuczynić. Już od 10 lutego do 3 marca ekspozycja będzie także dostępna w Galerii Debiut w Orłowie.

O historiach kłopotliwych jest film Macieja Cholewy pt. „Ojciec opowiada o Supersamie”. Utrzymany w tonie spowiedzi rodzinnej, gdzie narratorem jest ojciec, film opowiada o dziecięcej zabawie żydowskimi kośćmi. Pozornie prosta historia z cmentarza żydowskiego, dotyka dwóch ważnych, lecz nieobecnych w filmie motywów: pojęcia sacrum, jakie stanowią w żydowskiej religii ludzkie szczątki i abjectu jako reakcji na usłyszaną historię.

Tabuizacja jako motyw, a także forma utrwalenia w znaczeniu wąskie, rzadkie, ukryte, dotyczy pracy Doroty Nieznalskiej. Autorka zainteresowana zjawiskiem badań rasowych, otrzymała od kogoś materiały archiwalne, które były dokumentacją ludzkich oczu. Utrwalone przez nazistów spojrzenia, które przetrwały na podkarpackiej wsi, stały się motywem unikalnym, także w sposobie ich utrwalenia: unikat wykonany w technice ambrotypii niemożliwej do skopiowania.

Michał Sikorski, Milena Lubach Kacper Lecnim przenoszą wątki pamięci osobistej, regionalne odkrycia, motywy funeralne do przestrzeni pamięci kulturowej – gdzieś na koniec pewnego łańcucha komunikacji. Działanie to bywa określane w Polsce jako „kontrowersyjne”, lecz dla widzów jest niezwykle ożywcze. Bo to instytucje publiczne i kultura popularna stają się nośnikami pamięci niewygodnej, która winna być częścią codziennej edukacji historycznej w szkołach. Powinna przygotować społeczeństwo do przejścia przez wszystkie procesy „odpamiętywania”. Nie byłoby wówczas zabiegów w historii, o jakich pisał Czesław Miłosz:

– Nadasz jej takie rysy jakich ci potrzeba, bo umarli milczą.

Wzór pamięci, czyli to, co zdaniem polityków trzeba wiedzieć o kraju i przeszłości, uzupełniają wypowiedzi artystów, które polegają na rozwijaniu splotu, podważaniu charakteru, implikowaniu elementów, zamian detali, a czasem po prostu kontemplacji, kompensacji, oddania miejsca do przeżycia zadumy lub żałoby. Niezwykle inspirującym może być przypatrywanie się i analiza ciał samych artystów jako miejsc pamięci. Jawią się one w filmach (Sikorski, Lubach, Lecnim) dosłownie jako figury pamięci lub ikony pamięci.

Już Henri Bergson pisał:

– Wszystko tak się odbywa, jak gdyby w tym całokształcie obrazów, który nazywam wszechświatem, nic się nie mogło wytworzyć rzeczywiście nowego inaczej, jak tylko za pośrednictwem pewnych obrazów szczególnych, których typem jest moje ciało.

Do świata sieci, z której możemy próbować odczytywać przeszłość w kontekście teraźniejszości i przyszłości, zaprasza Anna Bujak. Jej akronimy i onomatopeje są pracą rozpiętą między wizerunkami ludzi z początków dwudziestego wieku, a językiem z wieku dwudziestego pierwszego. Niejednoznaczność zarówno wypowiedzi samych bohaterów, jak i pracy, stanowi manifest autorki.

W pewnym stopniu praca ta nawiązuje do klasycznej koncepcji trzeciego miejsca Raya Oldenburga z 1989 roku, który próbował w czasach kapitalizmu ukuć pojęcie pośredniej przestrzeni między sformalizowaną i komercyjną sferą pracy, a bezpieczną intymnością domu. Z czasem jego koncepcja zaczęła obejmować także i sieć. „Łudząco podobne imitacje” – pisze Bujak w odniesieniu do swoich prac. Brzmi to jak definicja sztucznej inteligencji.

Gdzieś, czyli nigdzie (choć w Częstochowie), została wykreowana praca Jana Sętowskiego i Łukasza Gawrona. Ich projekt stacji kosmicznej (CZAK) to próba zwrócenia uwagi na gigantomanię poprzedniej epoki, w której władza wprowadzała dyrektywy niewspółmierne do rzeczywistości. Apetyt na władzę rósł i dotykał także władzy absolutnej, która żądała ofiar w imię pomysłu.

Autorzy CZAKA wykreowali przestrzeń alternatywnej historii, która staje się coraz popularniejsza w serialach. Powrót do przeszłości ma być zabiegiem kommemoratywnym, hołdem dla ludzi i próbą zadośćuczynienia.

Prace artystów, które zobaczymy na wystawie, można zatem czytać jako figury, które uzupełniają nieobecne, puste, wybrakowane miejsca w pamięci kulturowej. Bez nich grupa społeczna – jaką tworzymy – rozpadłaby się.

Tak możemy czytać skromną pracę Pawła Czekańskiego „Tylko kwiaty przeżyją”. Transmisja pamięci i identyfikacji bytu może odbyć się za sprawą roślin, które w dobie antropocenu stają się bardzo ważnym motywem artystycznym. Właściwie tak już było, poza epizodem koronawirusa, w dziejach Ziemi. Najbardziej znaczącym momentem dla rozwoju flory i fauny był okres kambru, gdy nastąpił bujny rozkwit życia. Kambryjska eksplozja życia dała początek wielkim złożom węgla kamiennego.

Skoro sztuka i jej przedmioty stanowią teksty kultury, pozwalają nam na analizę wielu modeli magazynujących i cyrkulujących pamięć. Jedną z takich kapsuł pamięci jest praca Tomasza Bajera zatytułowana „Każde niemieckie muzeum posiada skradzione dzieło sztuki”. W założeniu prawdziwe, choć oparte na presupozycji zdanie, nie mieści się w granicach poprawności politycznej, nie jest też wnioskiem naukowym, a jednak czujemy podskórnie, że zdanie to ma wartość informacyjną. Na granicy żartu z historii komunikat Bajera zawiera ukryte założenie, które musimy przyjąć, żeby całość komunikatu miała sens.

W żartobliwym tonie utrzymana jest także praca Huberta Czerepoka „Beginning I”, w której badania nad resztkami kości, kojarzone z czynnością sakralną, ulegają zmianie za sprawą pracowników i ich komentarzy. Pojedynczy szkielet niewiele znaczy – słyszymy z off’u i zastanawiamy się, czy po śmierci lepiej być razem, czy osobno. W dobie izolacji społecznej, która pogłębia się z każdym rokiem, przy współmiernym kulcie indywidualizmu, znakomicie słucha się konkluzji filmu: „Wszyscy są ze sobą strasznie spokrewnieni”.

Imaginarium, które zostało powołane przez artystów w ramach wystawy „CUT IT OUT”, jest nie tylko zbiorem wyobrażeń i toposów, ale rozumiana jako przestrzeń, stanowi miejsce stymulowania i ożywiania wyobrażeń – to myślowy eksperyment.

Historie alternatywne stanowią pracę wykonywaną na materiale historii i pamięci, pomocne mogą być w przepracowaniu przeszłości, a także związanych z nią mitów. Działanie to dorzuca kolejne konstrukty myślowe o przeszłości, podsuwając widzom warianty i konfiguracje wcześniej nieobecne, nieznane, poszerzające definicje tożsamościowe. Takie imaginarium wykreowane w przestrzeni galerii to dosłownie miejsce przeznaczone do wyobraźni.

W wystawie wezmą udział artyści: Tomasz Bajer, Anna Bujak, Paweł Czekański, Maciej Cholewa, Hubert Czerepok, Wojciech Dada, Łukasz Gawron, Rafał Jakubowicz, Milena Lubach, Kasper Lecnim, Dorota Nieznalska, Wojciech Pukocz, Jan Sętowski i Michał Sikorski. Jej kuratorami są Milena Lubach i Michał Sikorski. Produkcja wystawy: Galeria EXIT, Akademia Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu.

Kiedy?

  • wernisaż w piątek, 10 lutego o godz. 12.30, spotkanie z kuratorami o godz. 18.00. Wystawa będzie dostępna do 3 marca.

Gdzie?

  • Galeria Debiut przy ul. Orłowskiej 8.

Wstęp jest wolny.

Tekst: Agnieszka Kłos

Magdalena Śliżewska
UM Gdynia

Poprzedni artykułKP Starogard wsparte przez Miasto kwotą 320 tysięcy złotych
Następny artykułMetropolia po noworocznym spotkaniu
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze